dzień wisi na klamce
nikt go nie zamyka
dziecko trzyma coś w dłoni
mówi że to światło
i że nie odda
matka poprawia poduszkę
jakby układała sen
żeby się nie rozsypał
ojciec liczy oddechy
ale nie na głos
ktoś czyta bajkę
w której nikt nie znika
tylko wychodzi na chwilę
na stoliku stygnie herbata
i nikt jej nie zabiera
przy łóżku siedzą anioły
bez skrzydeł
na krześle leży bluza
za duża
jakby ktoś miał jeszcze wrócić
i tylko światło
nie mieści się w dłoni
więc zostaje