Kategorie
Post

prawie

przyniosłem kwiaty
powiedziała
że nie trzeba

następnym razem
nie przyniosłem

zapytała
dlaczego

mówiłem dużo
chciała żebym słuchał

słuchałem
spytała czemu milczę

zostałem dłużej
uznała że się poświęcam

wyszedłem wcześniej
nie powiedziała nic

zapytałem wreszcie
czego chce

spojrzała na mnie
jak na człowieka
który pyta morze
gdzie się kończy

nie potrzebowała więcej
tylko brzegu
który ciągle się cofa

Kategorie
Post

po pożarze

kora odchodziła płatami
czarna i lekka
rozpadała się
zanim zdążyłem jej dotknąć

pień oddał dłoni ciepło
jakby ogień nie wiedział
że już się skończył

nie było ptaków

tylko szyszki
pękające jedna po drugiej
i chrząszcz pod korą
wiercący w ciszy

las pachniał mokrym żelazem
i gorzkim dymem

nie zabrałem stamtąd nic

przez kilka dni
wszystko czego dotknąłem
miało słoje

Kategorie
Post

gdzie jesteś

kiedy ziemia wchodzi żołnierzom do ust
a każdy oddech
trzeba wyrywać błotu

kiedy noc nie ma gwiazd
tylko rakiety
a modlitwa kończy się
trzaskiem zamka

na sztandarach święci

po obu stronach
ten sam bóg
proszony o celniejszy ogień

raz dwa
dalej

kolejne dziecko
odjęte od świata

czy widzisz
jak brat mierzy do brata
obaj przed strzałem
robią ten sam znak krzyża

jeśli to próba
kto układa pytania
z kości dzieci

jeśli kara
dlaczego zawsze spada
na tych
którzy nie wydali rozkazu

zejdź więc
z obłoku
z kadzidła
ze złotych ołtarzy

zejdź do rowu
gdzie człowiek grzęźnie
po kolana w człowieku

powiedz temu
który jeszcze oddycha
że twoje milczenie
też podaje amunicję

Kategorie
Post

dziedziczenie

syn śmieje się przy stole
tak samo jak ty

unosi jeden kącik ust
jakby resztę radości
zostawiał dla siebie

zatrzymuję łyżkę
nad talerzem

pyta
co się stało

mówię nic

nie wie
że właśnie wróciłaś
na sekundę
w jego twarzy

potem kruszy chleb
narzeka na zupę
jest cały sobą

a ja jeszcze siedzę
w cieniu twojego uśmiechu

i nie proszę go
żeby śmiał się inaczej

Kategorie
Post

postępowanie wyjaśniające

siedemnastego lipca
świat obchodził
dzień sprawiedliwości

termometr przy aptece
zeznawał trzydzieści dziewięć

na ekranie
przesuwano liczbę zmarłych
pod reklamą
tanich wakacji

w sali rozpraw
klimatyzacja działała
bez zarzutu

świadek powiedział
że lato przyszło samo

starsza kobieta
niosła butelkę wody
jak dowód rzeczowy

sędzia otarł czoło
zamknął okno

do akt wpisano

brak winnego

Kategorie
Post

po pierwszym grzmocie

burza weszła nagle
miasto skuliło ramiona
pod reklamą kebabu

autobus stanął przy krawężniku
z zaparowanym pyskiem

drzwi otworzyły się ciężko
wypuściły ludzi
i resztki ciepłego powietrza

pod daszkiem sklepu
obcy stali tak blisko
że każdy oddech
przestawał być własny

mężczyzna w garniturze
trzymał ziemniaki w mokrej reklamówce

kobieta przycisnęła chleb do piersi
jakby wynosiła go z pożaru

dziecko zamilkło
po białym błysku za kamienicą

przez chwilę
nikt nie umiał być osobno

deszcz bił po szybach
aż szyldy gasły
jeden po drugim

jakby miasto
mrugało
wspólnymi powiekami

Kategorie
Post

pole nie brało udziału

piętnastego lipca
słońce nie wybrało strony
jednakowo grzało
czarne krzyże
stal na ramionach
końskie grzbiety
i spękane usta
w obu szeregach

chorągwie wiedziały
kto jest swój
konie miały w tej sprawie
inne zdanie

przed bitwą śpiewano bogurodzicę
każdy głosem
który miał jeszcze przy sobie

potem kopie pochyliły się
jakby ziemia
żądała podpisów

w południe leżały na niej
tarcze bez herbów
rękawice bez dłoni
i wielkie plany
nagle ludzkiego wzrostu

wieczorem zwycięzcy
liczyli chorągwie
pokonani
przestali się liczyć

następnego ranka
zboże podniosło się pierwsze
nie wiedziało
że zrobiło to
po polskiej stronie

Kategorie
Post

procedura składania obywatela

urodziłem się w kraju, który najpierw pyta o numer, dopiero potem o powód istnienia. numer
pamiętam. powód zgubiłem przy przeprowadzce razem z książeczką do nabożeństwa i gwarancją
na czajnik.

od tamtej pory mieszkam legalnie na podstawie dwóch pieczątek i pomyłki w nazwisku. ojczyzna
przysyła mi listy polecone, abym potwierdził, że nadal jestem sobą. najlepiej w godzinach pracy.

w telewizji ktoś ratuje wspólnotę, zanim wystygnie rosół. ktoś inny podnosi głos do rangi hymnu.
sąsiad wierci w ścianie, jakby szukał wyjścia z historii.

tymczasem płacę rachunki, wynoszę śmieci i uczę się oddychać bez numeru sprawy. tylko nocą, gdy
wszystkie okienka są zamknięte, moje nazwisko odzyskuje ciało.

Kategorie
Post

nie jestem dłutem

kobieta nie rośnie
od cudzego zachwytu
nie prostuje pleców
bo ktoś nazwał ją piękną

nie staje się większa
od dłoni na skórze
ani mniejsza
gdy je z siebie strąci

mężczyzna nie jest bogiem
od lepienia twarzy
ma tylko serce
raz mocne
raz pęknięte
jak krzesło po kłótni

miłość nie bierze człowieka
na własność
nie sprawdza
ile śladu zostanie
po palcach

nie mierzy kobiety
mężczyzną
nie mierzy mężczyzny
tym co zdołał
w niej zostawić

nikt nie jest
czyimś dziełem
dopóki oddycha
własnym głosem

człowieka
nie tworzy kochanek
człowieka się widzi
albo się go traci

i wtedy zostaje tylko
piękne zdanie
pod którym ktoś
bardzo brzydko

pomylił miłość
z posiadaniem

Kategorie
Post

jedenasty lipca

niebo miało kolor pomyj.
było najgorsze, bo tylko patrzyło.

wieś w gaciach i koszuli,
rozpruta na ganku,
zanim zdążyła pojąć.

niedziela szła do kościoła –
wróciła bez języka,
wleczona za gardło.

matka upchała dzieci pod spódnicę.
płótno nasiąka najszybciej,
kiedy historia wchodzi do izby
z twarzą sąsiada i zapachem wódki.

a teraz wycierają juchę o rękawy.
plują w żywe oczy: to nie nasze noże.
skrobią paznokcie z cudzego mięsa,
ich prawda rzyga czystością.

nie pytaj, czy ziemia pamięta.
ziemia to tłuste, ślepe gardło.
przełyka i milczy.

i tylko lipcowa trawa rośnie niżej.
kuli łeb,
żeby znowu nie ścięli.