przychodzę do ciebie
z całym ciałem
niezdolnym by klęknąć
ani odejść
mam w ustach
czerstwy chleb
i słowa
które ciemnieją
od śliny
nie pytaj
czy żyję
żyję
bo jeszcze boli
kiedy milczysz
na stole leży nóż
spokojny
jakby już dawno
przestał być rzeczą
chciałem być człowiekiem
ale znowu wyszedł mi
tylko mężczyzna
z rękami
czułymi dopiero wtedy
gdy nie ma już kogo dotknąć
więc stoję
przy twoim śnie
brudny od własnego imienia
spóźniony
żeby mnie kochać
zbyt obecny
by zniknąć
czekam
aż mnie
nazwiesz
albo
zamilkniesz