kamień był odsunięty
ale w środku dalej leżało ciało
płótno przyrosło do pleców
zrywał je powoli
razem ze skórą
rana nie chciała się zamknąć
pracowała głębiej
jak język
oddech wszedł nagle
za głęboko
aż zabolało
wstał
i przez chwilę się nie ruszał
dotknął miejsca po gwoździu
wciągnął zapach potu
wtedy zrozumiał
że nie wrócił
tylko został oddany