szklane miasto pękło
na osiem miliardów (u)śmiechów
w tej szczelinie
pomiędzy
wtorkiem a nicością
wyrastają (nie)cierpliwe
litery
bezzębne i nagie
&
moje palce to
p r z e c i n k i
szukające rytmu w betonie
gdzie konwalia pachnie
spaloną izolacją
(czy słyszysz jak
płatek
ś n i e g u
krzyczy)
nie pytaj o sens
umarł wczoraj
w poczekalni u dentysty
zostawiając tylko
małą
pustą
literę
i
która samotnie
wspina się
na szczyt
pytania