cud — metafizyka z urzędu
o drugiej zero zero świat wstrzymuje oddech
żeby przeskoczyć w trzecią
jakby nic po drodze nie istniało
zegary cyfrowe
ciche narzędzia postępu
jednym mrugnięciem
wymazują nam sześćdziesiąt minut
bez oporu
bez śladu
godzina znika
zanim zdąży się wydarzyć
będziemy siedzieć dłużej przy świetle
jakby należało do nas
rano
mózg ciąży w głowie
jak odłożony nie na miejsce
wstajemy punktualni
nowocześni
spóźnieni w środku
natura niczego nie podpisywała
ale ją to obejmuje
więc pij tę kawę
gorzką i gęstą
świętuj
udało się
czas został przesunięty
a my razem z nim
tylko
ciało zostało
o godzinę nie tędy