Kategorie
Post

Samotność

Szalupą fale kołyszą,
a morze dziś niespokojne,
tylko syreny mnie słyszą,
i myśli ostatnie nieznojne.

Jakieś światełko w tunelu,
wołasz mnie: – przyjdź tu do mnie.
Wolę podążać bez celu,
świadomość zbierać ułomnie.

Przecież gdzieś czekasz na brzegu,
pamiętam, obiecywałaś,
przechadzkę w jednym szeregu,
tej jaźni mi nie zabrałaś.

Ile to dekad minęło,
w samotnej szalupie płynąć,
zadręcza mnie Boga dzieło,
na morzu dałem ci zginąć.

Świeczkę na plaży zapalam,
by czarne myśli oswoić,
racę czerwoną odpalam,
by serce w bólu ukoić.

Wpatruję się gdzieś daleko,
chcę ujrzeć twoje oblicze,
latarnia mruga powieką,
a ja już na nic nie liczę.

Bez ciebie w życiu tak pusto,
nie mogłem cię uratować.
W majakach wracasz całować,
przez puste zamglone lustro.