Wszyscy szybko uciekają,
spadł deszcz, niektórzy kryją się w bramach,
ciemnych i ponurych zakątkach miasta.
Idę boso zostawiając mokre ślady stóp,
dzisiaj kierunek nie ma znaczenia,
dziś pada deszcz.
Z nieba tyle kropel, każda ogniście płacze,
to łzy wszystkich pozostawionych dzieci,
idę boso i spokojnie słucham opowieści.
Pomału zmierzam w kierunku płomieni,
po śladach utartych w jednym kierunku,
nikt stamtąd nie wrócił.
„W pokoju synowie grzebią swoich ojców,
a na wojnie – ojcowie swoich synów.”
– Ryszard Kapuściński
.