Kapią łzy starego człowieka
zostawiony bez żadnej pomocy
róże w wazonie dawno zwiędły
on też odszedł dzisiejszej nocy
Tyle mu w życiu obiecywano
wierzył w słowa zapewnienia
za nim ostatni raz odetchnął
do Boga słowa wypowiedział
Słowa skargi i goryczy pełne
udeptane ścieżką rozpaczy
dlaczego samotnie umieram
nikt na mnie teraz nie patrzy
Kiedyś tylu miałem przyjaciół
duża rodzina kochała szczerze
albo coś z ludźmi się stało
albo ja w ciebie nie wierzę
Kategorie