Człowiek leży na ulicy
Wszyscy patrzą nic nie robią
Dyskutują między sobą
Lump napruty słyszę śmiechy
Przecież to jest jednak człowiek
Ulewa niczym rozpacz niebios
Krzyczy sam swój los wybrałeś
Teraz zdychaj śmierdzisz wstrętnie
Szybko biegnę
Sprawdzam żywy
Jeszcze go nie wzięły diabły
Ludzie dostąpili bram piekielnych
Śmierdzą w kotle pełnym siarki
Szatan chochlą miesza sprawnie
Człowiek tańczy jak on pragnie