Dane im było dni wiele skosztować,
w miłości cudnej zanurzyć pragnienie,
budzić się razem w różanych ogrodach,
nocnym spełnieniem.
Na jednej tratwie przez życia huragan,
bez żadnej mapy kierunek obrali,
srebrzyste gwiazdy w azymut układa,
płomień latarni.
Błyszczą poświatą uczucia przejrzyste,
księżyc piękności subtelnej dozorca,
ciało zmienione podróżą przez życie,
za sercem zdąża.
Wybrali wyspę „bliźniaczej pamięci”,
tratwa powiewem miłosnym niesiona,
już widzą pola ostatniej ich tęczy,
w swoich ramionach.