Krępujący wzrok roześmianych ludzi,
Wciąż przypomina o wielkiej tragedii,
Często przyjaźni, losowo niepewni,
Chętni pomocy i chcący zasmucić.
Bliscy marzeniem z radością biegniemy,
W cudowne życie złączone uczuciem.
Mój przyjacielu coś miłości stróżem,
Iskrą zostałeś na niebie bezcennym.
Niepewni jutra, wtuleni w ramionach,
W strachu oceny obłudnej rodziny,
Głowy utkane w pajęczej winnicy,
Spijamy resztki ambrozji przekonań.
Świecie niewinny pełny prawdziwości,
Daj choćby wiarę rozbitkom emocji.