… zamykam oczy, ale ciągle widzę twoje,
jak dwa piwne kapsle w długie piątkowe wieczory.
Po ulicach, jak resztki śniadania, krążą głosy,
że życie to nie bajka, tylko sucha bułka z masłem.
Stoję przed tobą, ubrany w garnitur z ciszy,
mój strój nie oszukuje, moje serce mówi- nieważne.
Tak jakby zamiast zapałkami, podpalać świeczki miłością,
kolejne iskry gasną, a ciemność gęstnieje.
Powiedziałem ci „kocham cię”, ale to było jak głośne kichnięcie,
świat na moment zatrzymał się, a potem poszedł dalej.
Jesteśmy jak dwa autobusy na przystanku życia,
razem przez chwilę, potem każdy jedzie w swoją stronę.
Miłość to nie komedia romantyczna, gdzie finał jest zawsze szczęśliwy,
jest raczej jak niekończący się serial, pełen zawirowań.
Wiem, że nawet jeśli kręcisz kolejne odcinki beze mnie,
moje imię nadal widnieje w czołówce.