rano budzisz się z długiem w sercu
oddech liczysz na granicy milczenia
na plecach stemple z decyzjami
zegar bije na kredyt
tik tak tik tak i śpieszy
chwile wypożyczone z ciszy
minuty zabrane w pustkę
odsetki od marzeń rosną
przeliczają wartość przemijania
przyszłość – ostatnie sztuki na półce
komitet społeczny ogłasza
jest pani/pan piąty
w kolejce na karuzelę
za oknem szeptane iluzje
w oczy zamknięte na przeceny
handlarzy pustymi słowami
bez prawa
do zwrotu – ani reklamacji