zapach jabłek płynie po kuchni jak leniwa rzeka
światło pieszczotliwie kołysze się na porcelanie
radio szepcze w języku zapomnianych fal
za oknem ogród — fotografia bez ram
wiatr przewraca liście jak kartki niewysłanego listu
podłoga skrzypi rytmicznie pod stopami
drzwi otwarte niczym ramiona obejmujące pustkę
wieczór nagle wtargnął do środka
zawisł w kącie
milczenie pozostało najgłośniejsze
ze wszystkich słów