ci z widelcem
nawet nie drgną
gdy w telewizorze
człowiek staje się
statystyką
na talerzach
konfitura z róż
choć róż dawno nie ma
w okolicy
na tamtych –
krawędź blachy
i musztarda z wyobraźni
ci z widelcem
rozważają weganizm
bo trudno patrzeć
jak mięso umiera
tamci mają krowie spojrzenia
i żołądki –
co muczą
do siebie nawzajem
ci z widelcem
czytają skład na opakowaniu
tamci składają się
z kości i prochu
głód nie ma czasu
na ironię
ale ma ją po stronie
sytych
na końcu modlitwa:
„chleba naszego powszedniego –
komu trzeba
temu zabierz”