nie zstąpiłeś w porę
gdy zawiązywałem buty na śmierć
w szpitalnym korytarzu
z kolorowym krzyżem na ścianie
nie byłeś łzą
tylko chlorem
nie dłonią — procedurą
a kiedy język drgał z trudem
twoje słowo było niemym raportem
nie ufam tobie
bo mam oczy
i widzę jak zbawiasz selektywnie
przypadkiem
z łaski systemu
powiedz mi Jezu
czy pęknięcie na monitorze
to twoja aureola
czy może znów się spóźniłeś
jak wtedy w Betanii
nie uczę się modlitw od nowa
niech pacierz zostanie na poczcie głosowej
i cisza —
pełna wykrzykników
tylko nie odpowiadaj
bo jeszcze uwierzę
i będzie jak zawsze –
za późno