Kategorie
Post

po sezonie

październik idzie wolno
trawa z żółtym nalotem
basen milczy zimny
krzesła rdzewieją
a z ogrodu
unoszą się przypalone liście

kładę mokry płaszcz na oparciu
z kieszeni wypada list
na którym gaśnie twoje imię
litery blakną
zanim zdążę przeczytać

kto przepędzi tę mgłę
nikt nie przychodzi
ciemność powoli osiada
odsłaniając moją twarz

przed domem
na alejce leży rękawiczka
wiatr wywraca ją na drugą stronę
ukazując bliznę

ktoś podnosi
odkłada z powrotem
nie chce zostawić śladów
ani zbierać cudzego chłodu

wilgotne gałęzie przykrywają ziemię
wyciszając półnutę
zawieszoną w powietrzu

zamykam plik
gaszę lampę
coś się skrada