mam czterdzieści osiem lat
to wiek w którym
nie jest się już młodym bogiem
ale jeszcze nie pomnikiem
widzę swoje odbicie
mapę nieodkrytych lądów i porażek
zmarszczki wokół oczu
niczym rowy strzeleckie
w których przeżyłem niejedną bitwę
o święty spokój
w szafie wiszą garnitury
zbyt ciasne w pasie
jak dawne ambicje
w telefonie setki kontaktów
do ludzi których imion
nie potrafię dopasować do twarzy
czasem słyszę
że powinienem coś jeszcze osiągnąć
kupić lepszy samochód
przebiec maraton
napisać książkę
a ja stoję w kolejce po chleb
myśląc o tym
że najważniejszą rzeczą
jest szczelność kranu w kuchni
czuję jedno ukłucie w środku
jakby coś ważnego mnie ominęło
może
dzieci patrzące na mnie z zachwytem
dzisiaj świat jest pełen
hałasu w kolorowych pudełkach
wybrałem ciszę
między jednym
a drugim
uderzeniem serca
nadszedł mój czas
czas oszczędnych ruchów
i chłodnych wniosków
jeszcze nie koniec
ale już wiadomo
że cudów nie będzie
to jest
całkiem znośna wiadomość