odeszłaś
z walizką lżejszą
niż to
co we mnie zostało
drzwi zatrzasnęły się
nieodwołalnie
jak kropka
postawiona w środku zdania
potem zacząłem znikać
nie od razu
raczej przez nieszczelności
stawałem się przezroczysty
dla mebli i luster
odejmowałem się od siebie
z każdym gestem
żeby nie było widać
nikt nie zauważył
że brakuje mi słów do pary
zostawiłem myśli
w połowie drogi
niech idą same
skoro ja przestałem
mieścić się w ciele
zanikanie ma dwa kierunki
jeden — gdy ktoś wychodzi
drugi — gdy zostajesz
i nie jesteś już
własną całością
teraz idę dalej
jeszcze w kawałkach
ale pewny
że nie mam
do czego wracać