Kategorie
Post

rozmowa z deszczem

pukasz w szkło
ciekłym alfabetem
obcym dla światła

na szybie zostają
srebrne blizny
po drodze z góry

nie prosisz o wstęp
wystarcza
niebo zbyt ciasne dla chmur

gdzie byłeś
szepczę
gdy kropla się łamie

odpowiadasz
mokrym żaglem
rozpiętym nad miastem
tuż przed ciszą

zanim w rynnach
wymienisz milczenie
na drobne

mówisz o suchości
ugrzęzłej w gardle
o liściach
wdeptanych w glebę

zwracasz się do gliny
pijesz jej cierpliwość
bez wyznania

ona po tobie
nie musi się tłumaczyć

kiedy milkniesz
zostaje zapach
nagiego chłodu

rozmowa się kończy
odchodzisz na palcach

zostawiając mokry świat
na moich dłoniach