Kategorie
Post

inwazja o szóstej rano

wchodzi bez pukania
zaspana
w za dużym swetrze po zimie

rzuca klucze na stół
i otwiera okno na oścież

śmierdzi mokrym asfaltem
to ona

paznokcie krótkie do bólu
bo znów nie mogła doczekać się świtu

teraz stoi na balkonie
i pluje celnie w resztki śniegu pod blokiem

nie śpiewa
włącza radio
szuka hałasu

chce żeby pękły
wszystkie zdrętwiałe rury w piwnicach
i nasze sztywne karki

wiąże mocno sznurowadła
wychodzi na ulicę
i kopie kamienie pod górę

ma w nosie twoje zmęczenie
i że boli cię głowa

rozlewa zieloną farbę na płoty
szybko
byle jak
żeby tylko przestało być szaro

stoi jeszcze chwilę
pali twojego papierosa

i nie ma zamiaru przepraszać