wybiła północ
a pod murem
w cieniu zduszonym sadzą
stoją postacie w ciężkich kapturach
nie mają oblicza
tylko czarne otwory
z których sączy się szept
gęsty
lepki
obstawili świat
szpalerem z noży
liczą oddechy
noc wisi na hakach
jak schaby w chłodni
z nieba kapie
zjełczały tłuszcz
ktoś kościstym palcem
rysuje kredą na asfalcie
zwierzęta
baran
rak
skorpion
wskazuje na ciebie
i charczy
twoja kolej
stoisz pod światłem
które ścieka z góry
zimne
blade
gazeta przykleja się do twarzy
litery są ciężkie
tłuste
czytasz wyrok
nad głową
martwe słońca
kręcą się powoli
naznaczony
oddał życie
znakom na niebie
rozpinam skórę
i przegryzam pępowinę
ciemności