krzywda przychodzi rano
czasem w zapachu kremu
czasem w miękkim głosie
po którym wszyscy czują ulgę
umie zaparzyć herbatę
poprawić zasłonę
mówić o szkole
tak łagodnie
że nikt nie słyszy pęknięcia
nie ma munduru
zarostu
ani stałej twarzy
bywa szeptem
ramieniem
kimś
komu podaje się dłoń
zanim obtarcia
znikną ze skóry
gdy zło wygląda znajomo
wtedy dom
uczy się milczeć
wcześniej niż człowiek