mówi
to nic
więc wiem
że w środku
ktoś otworzył klatkę
stoi w przedpokoju
z jednym butem w ręce
jakby mogła nim rzucić
wyjść
albo zostać
na złość drzwiom
pytam
co się stało
odpowiada
domyśl się
i wtedy słyszę
jak w jej nosie
budzą się muchy
czarne
nerwowe
bez planu
jedna siada
na moim imieniu
druga krąży
nad wczorajszym zdaniem
trzecia wpada między nas
jak okruch szkła
do buta
nie wiem
czy mam ją przytulić
czy przeprosić
czy wyjść
z rękami nad głową
kobieta potrafi milczeć tak
aż mężczyzna
zaczyna przyznawać się
do cudzych win
a ona tylko patrzy
i nagle rozumiem
tu nie chodzi o but
ani o drzwi
ani o wczoraj
tylko o miejsce
w którym byłem obok
nie po tej stronie bólu