Kategorie
Post

Póki mnie

Nocne lęki znów się do gardła cisną,
czuły dotyk trwa na gorącym czole.
Mówisz: kocham cię, łzy nie niosą wstydu,
wolno ci płakać.

Ciało słabiej drży, gdy podnoszę głowę,
ciepłe dłonie dziś podpierają plecy.
Twoja cisza też wyrównuje oddech,
czuwasz do świtu.

Ranne światło już uspokaja pokój,
twoje ramię jest po tej samej stronie.
Siadasz blisko tam, gdzie milczałem długo,
słowa wracają.

Puste krzesła wciąż zatrzymują głosy,
każde imię ma tu bezpieczne miejsce.
Przecież taka śmierć nie zamyka domu,
póki mnie kochasz.