Kategorie
Post

powitanie siebie

wracasz późno
mężczyzna po wielu latach
wymeldowany z własnej skóry
stoisz na progu jak gość
zapomniał że miał tu kiedyś pokój
filiżankę
ślady stóp w przedpokoju

klamka ustępuje bez oporu
w środku pachnie kurzem i kawą
której nie zdążyłeś wypić
kiedy wybiegałeś za cudzym głosem
za obietnicą że ktoś nazwie cię lepiej
niż potrafiłeś nazwać sam siebie

stół jeszcze tu jest
blat pamięta twoje dłonie
rozsypane plany
niedokończone listy
kawałek chleba
zostawiony jak zakładka w książce
którą porzuciłeś w połowie zdania

siadasz
bez świadków
bez dekoracji
tylko krzesło skrzypi tak jak dawniej
jakby chciało powiedzieć
tu zawsze było miejsce
nikt go nie zajął

naprzeciw ciebie
zasiada ten drugi
zmęczony twoim milczeniem
wciąż w tych samych butach
z którymi od lat nie miałeś odwagi się rozstać
patrzy na ciebie długo
aż przestaje być obcy

podajesz mu kubek
chleb
ciepłe dłonie
które tyle razy rozdawałeś na prawo i lewo
zostawiając sobie ochłapy
mówisz bez patosu
zwykłym głosem
tak jak mówi się tylko do kogoś
kto zna twoje wszystkie porażki

mówisz
zostań
teraz kolej na ciebie

i nagle widzisz
że ten dom
od dawna był zamieszkany
w każdym kącie czekało na ciebie imię
którego nie trzeba już zmieniać

nie prosisz o znak
nie składasz obietnic
nie obiecujesz poprawy
tylko siedzisz
i oddychasz
jak ktoś
kto po raz pierwszy od wielu lat
je własne życie
bez wstydu
bez pośpiechu

Kategorie
Post

w listopadowym parku

na ławce odpoczywa mokry liść
jego krawędzie drżą od wiatru
na deskach kilka kropel deszczu
w każdej odbija się blade niebo

z drzewa odrywa się kolejny
powoli w ciszy z ledwie widocznym zawahaniem
obraca się w powietrzu raz drugi trzeci
i spoczywa na ziemi
jakby znał to miejsce od zawsze

w powietrzu czuć zapach dymu i ziemi
z pobliskiego stawu dolatuje skrzek mewy
gałęzie chroboczą o siebie przy każdym podmuchu
w trawie ktoś zgubił rękawiczkę
jej wnętrze pełne jest chłodu

po żwirowej alejce przechodzi kobieta w szarym płaszczu
jej kroki gasną między drzewami
pies zatrzymuje się przy krzaku
potem odchodzi nie zostawiając śladu

ławka trwa zamknięta w ciszy
światło przecieka przez gołe konary
i osiada na metalowe poręcze
na chwilę wszystko jest nieruchome
tylko para z ust przypomina że ktoś tu siedzi

Kategorie
Post

środek nocy

znowu nie śpię
a może tylko ciało czuwa
bo myśli dawno wyszły z pokoju

stoją gdzieś pod latarnią
jak bezpańskie psy
które czekają aż ktoś je nazwie

czas kapie z kaloryfera
wolniej niż kiedyś
szybciej niż chciałbym

każdy oddech przypomina rachunek
którego nie umiem spłacić
bo nikt nie powiedział ile jestem winien

może tyle
ile waży cisza po ostatnim słowie
choć nigdy
nie zdążyłem go wypowiedzieć

Kategorie
Post

przy mnie nie tańcz

nie tańcz przy mnie
bo mam w kieszeni resztki wódki
i rachunek z baru
który dawno zamknięto

krzesła zniknęły
jak ludzie wierzący w coś więcej
niż spłacony kredyt i ciepły obiad

nie tańcz przy mnie
gdy wszystko się kruszy
nawet sen o tanich butach
choć miały donieść do jutra

patrz
śmietniki pełne są wierszy
nikt nie chciał przeczytać
a ja wciąż myślę
że można kochać brudne dłonie
i szczerze nienawidzić ciszy

więc nie tańcz przy mnie
usiądź
i posłuchaj jak cieknie noc
z kranu w pustym pokoju

Kategorie
Post

zostań w oddechu

wolności
piszę do ciebie w dniu
który nie pyta o drogę
z miejsca bez adresu

nie przynoś przyszłości
ani wczorajszego żalu
daj mi chwilę bez nakazu

naucz mnie ciszy
w której nie trzeba być kimś
ani mieć racji

wolności
czasem mylę cię z samotnością
bo obie pachniecie przestrzenią

jeśli istniejesz
zostań w oddechu
kiedy wątpię co dalej

modlę się do ciebie
bez słów
bez rąk złożonych
bo wiem
że nie mieszkasz w gestach

wolności
pozwól mi
być
i nie bać się tego

Kategorie
Post

kiedyś

spotkaliśmy się
między zakupami a ciszą

powiedziałaś
że to nic takiego
że wszystko się zdarza

a jednak
twoje włosy pachniały
jak powrót

potem milczeliśmy długo
bo każde słowo
byłoby za duże

teraz
kiedy patrzę na twoje zdjęcie
nie czuję bólu
ani radości

tylko ruch powietrza
który został
po tobie

Kategorie
Post

z krwi i ciszy

niepodległość to nie hymn
to puls pod żebrami

zwalnia
gdy w telewizji mówią o historii

przyspiesza
kiedy ktoś mówi ojczyzna
zbyt pewnym głosem

granice to blizny
które ziemia ukrywa pod trawą

każdy nosi w sobie mapę
napisaną wrogim atramentem
na poranionej skórze

a jednak
gdy milkną werble
i zostaje tylko oddech

człowiek czuje
że państwo to on —
nagi niepewny
ale wreszcie prawdziwy

Kategorie
Post

bez planu

nie wiem
czy to już koniec
czy dopiero początek

rano włączyłem czajnik
ale nie zrobiłem herbaty
bo zapomniałem po co

potem patrzyłem w okno
nie żeby coś zobaczyć
raczej by nie myśleć

na stole leży gazeta
z wczoraj
a w niej świat
którego już nie ma

kiedyś chciałem być kimś
teraz chcę być

tylko

być

Kategorie
Post

życie

nie ma początku
bo każdy początek jest wspomnieniem
nie ma końca
bo nikt nie zdążył go zauważyć
czas próbuje je objaśnić
a tylko bardziej plącze
życie nie wie że trwa
i może dlatego wciąż się zdarza

Kategorie
Post

protokół miłosny

na biurku leży miłość
w wersji roboczej
ktoś dopisał ołówkiem
ma być na długo
ktoś inny
aby nie bolała

urzędniczka w swetrze
liczy oddechy
mówi brakuje jednego załącznika
na przykład gestu
albo spóźnionego przepraszam

w poczekalni siedzą pary
jedna ściska dłonie
to jej podpis
druga milczy
już wie wszystko

w gabinecie stoją trzy krzesła
dla niej
dla niego
i dla tego co się wydarzy
jeśli nikt nie usiądzie
ono usiądzie samo

na końcu formularza
małe okienko
trzeba wpisać
czy się wróci
albo chociaż zadzwoni

miłość z biurka czeka
papier trochę drży
jakby pamiętał dotyk