W owocowym cichym tańcu,
usta szeptem celebrują,
wielka słodycz rzeką płynie,
nieskończoną radość czuję.
To uniesień zmysłów sprawka,
gdy w altanie poprosiłem,
skosztuj proszę tego jabłka,
zakazany owoc płynie.
Tajemnicza cicha rzeka,
hałasuje swym oddechem,
a ty muskasz delikatnie,
pod powieką krew się leje.
Choć udajesz że nie widzisz,
sine usta już odeszły,
wczoraj cicho o poranku,
gdy płakały szare wierzby.
Spoglądamy tu na siebie,
trochę inni zatraceni,
mało miejsca w cichej trumnie,
pocałunkiem wciąż złączeni.