na dwugłowego czarnego orła
wzleciał wysoko
niepostrzeżenie
każdy rozmawia
ktoś się modli
orzeł chcę świat upodlić
choć może nie chce
głupoty piszę
chronią pakta zawarte z uśmiechem
płonące domy
dzieci
skrzypiąca płaczem uwertura
to nie tu
czekajmy
może jutro
gdy się stanie
zostaniemy z grzechem
bezradności
umierają
nie nasi
jeszcze