przestały napływać łzy
bunkier dziecka ostoją
kochani miłością szli
ku barykadzie prosto
niebo krwisto- czerwone
budzi srebrzystym brzaskiem
chwilę gwiazdy spragnionej
przyszła wybuchem właśnie
ściśnięte mury pragną
ostatni oddech złapać
rodzice poszli dawno
rączka milczy czekając