zaginął piękny dziadek
kasztany przyszło zbierać
wnet wody nabrał w usta
cień genialnego bóstwa
pewnie za chwilę wróci
spaceru pragnął doznać
pierwszy był do szukania
szuflada chłodem pusta
posępna wnuczka nagle
wstydliwie oczy chowa
ja nie zabrałam dziadka
ociekła płaczem trumna