Małe dzieci tulą w ramionach,
cząstkę miłości utraconej wczoraj,
płaczą, ściskając coraz mocniej,
serca rozproszone na nitce wspomnień.
Zabrane dzieciństwo duszy zamglonej,
dostrzega tylko spojrzenia odwrócone,
ciało do ciała spragnionej korzyści,
nikt nie uwierzył, scenariusz się ziścił.
Ponownie cicha ciemność nadchodzi,
księżyc jedynym świadkiem narodzin,
bolesnej prawdy mozolnie skrywanej,
przestanie boleć- jutro nad ranem.