Szalupą fale ciskają,
a morze dziś ożywione,
tylko syreny mnie słyszą,
i myśli ciemne nieznojne.
Jakieś światełko w tunelu,
nawołuje: – wróć do wspomnień.
Wolę podążać gdzieś w cieniu,
świadomość zbierać ułomnie.
Przecież gdzieś czekasz na lądzie,
pamiętam, obiecywałaś,
przechadzkę, jakąś odpowiedź,
czy właśnie tego byś chciała?
Wiele już dekad minęło,
pragnienia w szalupie płyną,
zadręcza mnie Boga niemoc,
na morzu dałem ci zginąć.
Świeczką wybrzeże oświecam,
by dojrzeć czy nie zawrócisz,
racę czerwoną odpalam,
by duszę w bólu otulić.
Wpatruję się gdzieś daleko,
chcę ujrzeć twoje oblicze,
latarnia mruga powieką,
a ja już na nic nie liczę.
Nie mogłem cię uratować,
bez ciebie prysło marzenie,
Czy chciałaś razem podążać,
powiedzieć — wyjdę za ciebie.
zdj.pixabay.com
