W jedną stronę ślady na piasku
to pewnie nie twoje
zatarte brzaskiem
czemu czerwienią obrys osnuty
prosiłem biegnij
/szansa do morza/
nie było szansy choć biegłaś szybko
wciąż jesteś w moich ramionach
już nie odpycham, niech dusza skona
przytul się mocno pójdziemy razem
wychodząc z morza z podniesioną głową
czerwieni się akwen za nami
zginęli wojując
walczyli
chodźmy już
na śmieć
pisani