Życie wielkim cyrkiem się zaczyna,
wszyscy skaczą- jakby opętani,
uśmiech, spojrzenie- taty zwierciadła,
włoski, charakter- istna mamina.
Dzisiaj ponownie leży zaćpana,
nagle została jakby po nikim,
całkiem sama, nagle zostawiona,
umiera obca- jednak wśród ludzi.
Powóz kostuchy raptem przyjechał,
wspomnę- wzrok taty- natura mamy,
cyrkiem skończone życie maleństwa,
nadzieję w zdjęciu wciąż ogień trawi.