Ciała wtulone w miłości spragnionej
Kołyszą cicho dwa serca kochanków
Czułe pieszczoty złączone w potrzebie
Wirują równo w niebiańskim władaniu
Kominek iskry wciąż spragnione pieści
Gorący język przelizał westchnienia
Orgazmu szczyty, pagórki, wysepki-
Niczym wędrowiec zaułki rozpieszcza
Możecie wierzyć zapewniam uczciwie
Po wielu latach namiętność została
Dojrzała miłość podąża przez życie
Okrywa kocem, w jedności umacnia
Przeszliśmy wspólnie doliny i wzgórza
Żarliwe wzloty — i w smutku przeżycia