Spaceruję po łące, żonkile śpiewają,
Widok małego elfa ciekawość pobudza,
Odnalazłem krainę gdzie karczma przecudna;
Z ciekawością do środka zaglądam nieśmiało.
Krasnoludy przy stole skłóceni debatą,
Dookoła motyle fruwają w fartuchach;
Wena menu przyniosła, poleca kapuśniak,
Hobbit zasłabł skwaszony nieświeżą poradą.
Uśmiechnięty pochłaniam kolejną historię,
Rozpalony przerzucam wciąż kartę zgłodniały;
Pozostaję wędrowcem w kwiecistej przygodzie,
Przyjaciele czekają w książkowej otchłani.
Wybacz świecie realny, o litość nie proszę,
Wygłodniały powracam do świata z okładki.