Szklane figurki markotnie wpatrzone,
W swoje odbicia jak lustra bliźniacze,
Na tęskną miłość skazani więźniowie,
Symbol kruchości w życiowej igraszce.
Kwieciste pola przynoszą wspomnienia,
Chabrów i bratków pejzaże niebiańskie;
Barwne motyle uczuciem rozświetlasz,
Pięknym uśmiechem rozpalasz fantazje.
Ach! Jedna chwila w lamencie powraca,
Wędrówka w góry w zimowej scenerii,
Lawina skradła przecudne doznania;
Dzisiaj w lodowej szczelinie mnie pieścisz.
Chciałbym raz dotknąć- ustami rozpalić,
Szepczesz do ucha — za późno kochany.