ja ciebie nie rozumiem
jak latawiec na wietrze krążysz beztrosko
zwilżając niebiańskie chmury
bez żadnych ustępstw żądasz uwagi
przebijasz
wibrujące myśli a cappella
ułożone w system metrycznych linii
inaczej zapisane nuty wciąż krzyczą
prawda
niech runie niebo zmiękczone
nie poradzę zaprawdę
osamotniony w bitwie
gdzie każdy potrafi spojrzeć
jedyni cię odnajdą
wśród dzikich krzyków
papier i długopis
kropka i przecinek
przetrwamy moja miła
lub przyjdzie niegdyś
zginąć