wczoraj wieczorem
obserwowałem
jak zapada zmrok
moich myśli w lustrze
może nie jestem sam
na tym świecie
wypaliłem papierosa
powiedziałem do siebie:
„życie to jedna wielka niewiadoma”
do którego siebie
wciąż słyszę odbity chichot
gdy opadał popiół
innych ja we mnie
wciąż tak głośno krzyczą
dookoła
machają rękami
z podpalonych zapałek