zapach rozlanego atramentu wypełnia pokój
słowa same płyną na papier jak
rzeka w kierunku morza
jestem nimi
żegluję po burzliwym oceanie
wypatrując brzegu
który przyniesie pozorny ratunek
czuję się wolny jak ptak w locie
mogę zmienić wszystko
w poezji jest miejsce na marzenia
pozwalają rządzić światem
z każdym słowem dostrzegam skrawek lądu i
z każdym się oddala
jestem nieśmiertelny z piórem w dłoni
tworzę własne światy
zmierzam do nich i
wciąż
rozlewam spłoszone myśli
w atramencie