Kiedy słońce na niebie jak złoto płonie
światło ogarnia nasze spłoszone serca.
Wędrujemy przez życie niczym wicher
układając roztrzepane marzenia po kątach.
Wierszem maluję świat, barwami rozkwitam
potęgą pióra rozpinam skrzydła i frunę.
Do bólu, radości- miłości z tęsknoty powstałej;
po wybrukowanych pragnieniami koleinach życia.
Słowa tkane w wyobraźni lękliwego wędrowca
by jak Ikar nie spłonąć uniesiony fantazją
w nici zaplatam krocząc po kłębku Ariadny;
po pięciolinii kluczy gdzieś ponad horyzont.
Każdego dnia zmierzamy ścieżką trudów
i przeciwieństw przytłaczającego losu.
Życie to nieustanny taniec i każdy krok
depcze palce, rodząc odciski w słowach.