strach tkwi w cichym zakamarku
jak bezimienny cień łamie myśli
wkrada się bezlitośnie zgniatając serce
skuwa duszę rozgrzanymi kajdanami
niczym szeleszczący wicher w polu
w niespokojnych tonach ujawnia oblicze
kryje w sobie lęki niewyrażone słowem
paraliżując zmysły tak głośno milczy
ognisty blask ukryty w wilczym spojrzeniu
wciąż czuwa w poczekalni pełnej cieni
a mroczne zjawy stale kluczą w popłochu
to ludzie ktoś krzyknął- zło w człowieku gości
nakarmiony słodką trwogą usta oblizuje
bólem cierpieniem demonami w głowach
uśmiechnięty bratersko najlepszy przyjaciel
nie odwracaj wzroku prawda krzyczy z lustra
Przyjrzyj się uważnie przerażeniu w głowie
przekuj zło w tarczę niczym kulawy Hefajstos
strach w źródło odwagi dzisiaj zmienić można
jeśli spojrzysz na człowieka — nie na wroga