moje marzenia w srebrzystym kluczu
niczym ptaki szybują bujną fantazją
unoszą się ponad zamgloną realność
nieokiełznane przyziemnym światem
wyobraźnia tworzy swoiste smugi i cienie
majestatycznie przekształcają się w słowa
stworzone wolnym ruchem pędzla na płótnie
płyną spokojnym nurtem tak powstaje obraz
nikogo nie wpuszczę do mojego świata
zamknięty kluczem pożądania krąży
czasem jaśnieje jakby chciał zawołać
otwieram drzwi i jestem w niebiosach
kiedyś jak kanarek zamknięty w klatce
byłem uwięziony szyderczym śmiechem
dzisiaj rozróżniam
gdzie realność krzyczy
gdzie moje spełnienie