ostatni aromat spirytusu
wyleję
na rany zgorzkniałego świata
padał deszcz
kalecząc skrzydła motyla
na strzępy
kropla po kropli
napęczniały w burzy
wciąż tęsknię za nadzieją
na słońce
zawsze się modlę
choć wiatr przynosi łzy
a deszcz- deszcz tylko ból
wiecznie ta burza wokół krawędzi