kiedy wena w inną stronę
szybkim krokiem nagle zmierza
przyznam nigdy jej nie gonię
może taka w niej potrzeba
chce odpocząć przy strumyku
polne kwiaty zbiera gniewna
czasem trudno jest mi wyczuć
co dziś muzie w sercu śpiewa
może złego coś zrobiłem
albo zrobić zapomniałem
próżny raczej mój wysiłek
by zrozumieć cały zamęt
my nieszczęśni słudzy losu
gdzie tu winy naszej nie ma
że zrozumieć jest nie sposób
co też w myślach ma kobieta
tyle różnic można znaleźć
jakiś magnes wszak istnieje
mały koszyk wielu pragnień
łączy ludzi w jedno tchnienie