„Kiedy wybucha wojna, prawda jest jej pierwszą ofiarą”.
– Hiram Johnson.
Na początku było Słowo mówisz
Gdy nasze myśli zderzyły się o północy
Szukając sensu w cichej liturgii
Znak krzyża to cień minionych lat
Święta cierpliwości szepczesz
Odmierzając pacierze stukaniem w ścianę
Liczę każdy twój oddech jak psalm
Którego melodię zaciera tryb incognito
Chodźmy czas na komunię dodajesz
Lecz zamiast opłatka kruszymy fragmenty
Niewypowiedzianych słów
Nigdy nie doczekały się przebaczenia
Niech zstąpi Duch Twój rzucasz
Gdy gaśnie światło a nasze cienie
Zlewają się z kadzidłem wspomnień
Dymem unoszącym zapomniane modlitwy
Czekamy jak krzyże wzdłuż pustej drogi
Na żałobników sypiących głowy popiołem
Łzawice kolebiące ciała przed kamerami
Nim spadnie z nieba śmiertelny ogień