światło niesie cień
ciężar zawieszonych myśli
próżnia w dłoniach
rozsypuje się jak szkło
milczenie tnie głębiej niż dźwięki
pragnienia nie sięgają klamki
świat zamknięty w pudełku zapałek
dławi przytłaczające powietrze
myślisz o zakrwawionych nadgarstkach
ból odpływa szybko zostawiając pustkę
cisza oplata wnętrze
łamiąc ostatnie nadzieje