urodziłeś się niechciany
w cieniu cudzego blasku
nie pytałeś o pozwolenie
wzrosłeś na płodnej ziemi
dziś brutalnie cię wyrwano
z korzeniem jak bolący ząb
nie miałeś przecież prawa
by istnieć – nie tu nie teraz
nocą wiatr z przekorą rozsiewa
cierpkie nasiona twojego buntu
uparty siewca milczącego sprzeciwu
rankiem ponownie się wychylasz
odradzasz jakże pięknie brzydki
nie pytasz świata
o zgodę na życie
on cię nie chce –
lecz ty byłeś jesteś
i zawsze będziesz