Kategorie
Post

ostatnia wieczerza

twój głos brzmi jak modlitwa
lecz to tylko szept
pełen zagubionych słów
czy ja jestem judaszem
czy ty
krzyż na ścianie traci cień

kropla spływa po skroni
rzeźbiąc bliznę w drewnie
pot łza skrawki światła
wszystko zlewa się w jedno
noc pożera spróchniałe granice

ciało moje ciało twoje
splecione spojrzenia
łamiemy je razem
oznaczając każdy dotyk
kolejnym gwoździem

płomień świecy drży pożądliwie
a krucyfiks zdaje się pękać
w zardzewiałym powietrzu

pokornie milczymy
aż zostaje tylko pusty stół
okruchy po ostatniej wieczerzy
i ta cisza
jak płacz trzynastego apostoła