Mówiłaś: pisz lekko, jak oddech na papierze.
A jednak litery ciemnieją, gdy serce sączy atrament.
Z mostu został tylko cień, zdania zastygły w milczeniu.
Gdyby cisza nie bolała, zrobiłbym to inaczej.
Nie składał słów do konfesjonału
nie zostawił „kocham” na rachunku za prąd.
Nie nauczono nas, że słowa ważą więcej niż ciała.
Że „zostań” może złamać krzesło w pustym pokoju.
Jeśli przyjdziesz, nie pukaj. Wejdź bokiem
przez ostatni wiersz – tam, gdzie początek
jeszcze nie istnieje.